Stolica Małopolski stoi w korkach. Dlaczego tak jest?

Przyczyna takiego stanu rzeczy jak pewnie Państwo się domyślacie jest złożona. Brak kolei aglomeracyjnej z prawdziwego zdarzenia, marszałkowskich autobusów regionalnych, parkingów P&R sprawia, że mieszkańcy okolicznych gmin z terenu powiatu krakowskiego czy też dalej – z terenu Małopolski, Śląska czy Świętokrzyskiego – są skazani na auto, by dojechać do stolicy naszego województwa.

Gdzie by tu zaparkować?

Niestety nadal brakuje parkingów P&R na obrzeżach miasta. Kraków w tym celu powołał spółkę Miejska Infrastruktura, która niestety tylko kosztowała sporo pieniędzy, ale parkingów wybudowała niewiele. Gdy szukaliśmy informacji od kiedy zaczęła działalność okazało się że… strona z tą informacją zniknęła z BIP. Pomogła wyszukiwarka Google’a, która podpowiedziała że „Prezydent Miasta Krakowa Aktem Założycielskim – Repertorium nr 981/2014 z dnia 31.01.2014 r. powołał Spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością pn. Miejska Infrastruktura. Wiceprezydent Andrzej Kulig w wypowiedzi dla Gazety Krakowskiej z lipca 2019 r. zapowiedział, że „eksperyment” w postaci spółki Miejska Infrastruktura trzeba zakończyć. Przyznał też, że polityka parkingowa miasta to klęska. Bo tak trzeba wprost nazwać budowę zaledwie trzech parkingów park and ride w ciągu pięciu lat. Eksperyment dość kosztowny dla kieszeni mieszkańców grodu Kraka – 13 mln zł tylko w 2018 r. „Z tego ponad 12 mln zł to wynagrodzenie za zarządzanie strefą płatnego parkowania, z której roczne wpływy wyniosły ponad 54 mln zł” – informuje Gazeta Krakowska w artykule  red. Piotra Ogórka. Spółka ostatecznie zakończyła działalność z końcem 2019 r. a jej obowiązki przejął ZDMK (Zarząd Dróg Miasta Krakowa). Do lipca 2019 udało się jej wybudować zaledwie trzy parkingi P&R (Kurdwanów, Bieżanów i Mały Płaszów), które w sumie mają 442 miejsca postojowe.


Obecnie Zarząd Transportu Publicznego w Krakowie zarządza pięcioma parkingami w systemie „Parkuj i jedź”: P+R „Czerwone Maki”, P+R „Kurdwanów”, P+R „Bieżanów”, P+R „Mały Płaszów”, „P+R Giełda Balicka”. Do Krakowa codziennie wjeżdża wg badań przeprowadzonych przez miasto ok. 250.000 pojazdów z gmin ościennych. Problem więc nie dotyczy tylko samego miasta, ale przede wszystkim województwa. Kiedy Urząd Marszałkowski dostrzeże problem i zacznie go rozwiązywać?

Przypomnijmy, że odpowiada za to dyrektor departamentu infrastruktury drogowej i transportu, pan Michał Pierzchała. Ma on ogromną władzę i możliwości decyzyjne i to na nim w dużej mierze spoczywa odpowiedzialność za korki w Krakowie. Krakowscy kierowcy za korki obwiniają niemal wyłącznie miejskich dyrektorów Łukasza Franka i Łukasza Grygę, którzy są niejako na świeczniku – jest ich pełno w mediach, są obecni na Facebooku, są widoczni i powszechnie znani. O ich marszałkowskich odpowiednikach – dyrektorze Michale Pierzchale oraz jego zastępcach (Paweł Obrzut, Krystian Zieliński) nikt nie wspomina, nikt nie wie nawet o ich istnieniu – a szkoda, bo mają co najmniej tak duży wpływ na katastrofę komunikacyjną Krakowa jak miejscy dyrektorzy.

Dworzec autobusowy na pl. Św. Ducha w Krakowie. Źródło: NAC.

Skazani na auto

Mieszkańcy okolicznych gmin z terenu powiatu krakowskiego czy też dalej – z terenu Małopolski a nawet sąsiadujących województw śląskiego czy świętokrzyskiego są skazani na samochód, bo jak mówią nie mają innej opcji, możliwości dojazdu. Autobusów nie ma, kolej aglomeracyjna funkcjonuje tylko na kilku liniach, a prywatne busy jeżdżą nieregularnie i są przepełnione. Nie zapewniają też elementarnego komfortu podróży ani funkcjonalności niezbędnych w XXI w. tj. możliwości przewozu wózka dziecięcego, wózka inwalidzkiego czy roweru – o czym informowali Małopolanie w komentarzach na grupach gminnych, transportowych czy w pod stworzoną w internecie petycją w obronie autobusów.

W Małopolsce mieszkańcy dojeżdżający do Krakowa od strony Skały, Michałowic, Proszowic i Kazimierzy Wlk, Igołomii i Nowego Brzeska, Wieliczki, Mogilan, Wielkiej Wsi czy Kryspinowa – jak mówią – są skazani na auto i na to by tym autem wjechać do miasta. Nie ma parkingów P&R nie na obrzeżach Krakowa ale już przed nimi w okolicznych miejscowościach, na których mogli by pozostawić auto i przesiąść się do komfortowego czystego i szybko jadącego pociągu aglomeracyjnego lub do komfortowych, niskopodłogowych autobusów marszałkowskich. Dlaczego takiej znanej z Niemiec, Austrii i Czech koncepcji nie wdraża nikt z urzędników Departamentu Infrastruktury Drogowej i Transportu urzędu marszałkowskiego województwa Małopolskiego? Na tych terenach na pewno łatwiej by było o pozyskanie gruntów, a i ich cena była niższa. W tym przedsięwzięciu jednak musi wziąć udział nie tylko miasto, ale i województwo, które złożoności problemu zdaje się nie dostrzegać i którego nikt z braku działań nie rozlicza.

Dodajmy, że uruchamianie autobusów regionalnych użyteczności publicznej to zadanie własne województwa, zapisane w ustawie o publicznym transporcie zbiorowym. Podobnie jak Urząd Miasta ma obowiązek utworzenia komunikacji miejskiej, tak samo Urząd Marszałkowski ma ustawowy obowiązek tworzenia sieci linii autobusowych, łączących co najmniej dwa powiaty. Czyli również autobusów łączących Kraków z Powiatem Krakowskim, Kraków z Powiatem Wielickim, Powiat Krakowski z Powiatem Olkuskim, a także Kraków z Limanową i Nowym Sączem. To marszałek ma też obowiązek zapewnić komfortowe autobusy, którymi Krakowianie mogliby dojechać na weekendową wycieczkę w góry, do Ojcowa, Puszczy Niepołomickiej czy Pustyni Błędowskiej. Ma obowiązek – ale się z niego nie wywiązuje, efektem czego są gigantyczne korki na drogach wyjazdowych z miasta – bo czym ludzie mają jeździć, jak nie własnym autem? Powinny to być normalne autobusy takie, jakie znamy z MPK w Krakowie – niskopodłogowe, z klimatyzacją, miejscem na rower. Widzieliście może takie autobusy z logo Małopolski, widzieliście może ich rozkład? Widzieliście gdzieś marszałkowską spółkę przewozową, np. PKS Kraków, PKS Wieliczka, PKS Krzeszowice, założone przez Marszałka i działające podobnie jak MPK? No właśnie.

Takie autobusy oczywiście kosztują – to jasne. Po to płacimy podatki, by marszałek i Sejmik ich część przeznaczali na transport autobusowy, tak jak to się dzieje na Pomorzu, w Kraju Żylińskim, Kraju Preszowskim, w autriackim Burgenlandzie i Tyrolu, w niemieckiej Bawarii i Brandenburgii. W regionach Słowacji idzie na to od 6% do 10% budżetu, podobnie jest w Niemczech, Austrii i Czechach. To absolutna podstawa, jedno z najważniejszych ustawowych zadań województwa (oraz innych europejskich regionów), z którego jednak nasz urząd marszałkowski… po prostu się nie wywiązuje. Pieniądze są, bo marszałek zarządza gigantycznym, kilkumiliardowym budżetem. Zamiast wywiązać się jednak z ustawowych zadań, pieniądze z naszych podatków idą na różne projekty typu „Miś”, takie jak koszmarnie drogi Cogiteon, igrzyska europejskie czy kontrowersyjna kolejka linowa w Pieninach, budowana mimo sprzeciwu Słowacji, która zapowiada protest i sprawę sądową podobną do tej z którą mamy do czynienia w przypadku kopalni w Turowie. Szykuje się międzynarodowy skandal, a nie ma pieniędzy na transport zbiorowy, czego efektem są korki na terenie Krakowa – bo ludzie choćby chcieli dojeżdżać do stolicy Małopolski autobusami, muszą jechać autem, bo tych autobusów nie ma, są tylko ciasne busy.

Urząd Marszałkowski doprowadził też do bankructwa i likwidacji PKS Kraków i PKS Nowy Sącz. Pamiętacie zapowiedzi PiS z kampanii wyborczej o przywracaniu PKS-ów? Właśnie minął rok, odkąd Michał Pierzchała został dyrektorem kluczowego departamentu transportowego w Urzędzie Marszałkowskim. Jakie są efekty jego pracy, co zrobił dla zlikwidowania krakowskich korków i przywrócenia PKS-ów jako spółek ze 100% własnością samorządu województwa, dlaczego krakowskie media nie rozliczają go z tego zadania?

Korek na ul. Mikołajczyka w którym stoją autobusy MPK. Źródło: archiwum BWiP.

Co by to dało?

Sprawnie działający Urząd Marszałkowski to klucz do likwidacji korków w Krakowie. Mowa o wspomnianych już marszałkowskich autobusach, rozwoju kolei aglomeracyjnej i marszałkowskich parkingach park and ride nie w Krakowie, ale w gminach Obwarzanka.


Co by to dało? Spora część z tych 250.000 aut nie wjechała by do Krakowa. Zmniejszyły by się korki, a wraz z nimi smog pochodzący ze spalin. Zmniejszyła by się tzw. emisja wtórna zanieczyszczeń i ograniczono niszczenie nawierzchni dróg. Zwiększyła by się ilość miejsc parkingowych na Wzgórzach Krzesławickich, Bieżanowie, Mistrzejowicach czy Bronowicach. To w tych miejscach przyjezdni przesiadają się na MPK blokując Krakowianom miejsca parkingowe, a powinni wsiadać w marszałkowski autobus w Kocmyrzowie, Zielonkach czy innej gminie i dojechać nim w komfortowych warunkach do pracy w stolicy Małopolski.

Patrząc na problemy krakowskich korków z szerszej perspektywy z pułapu województwa widać wyraźnie co jest źródłem problemu, a uzyskując tę wiedzę można zacząć mu przeciwdziałać. Czy urzędnicy Departamentu Infrastruktury Drogowej i Transportu wezmą się wreszcie do roboty? Tego nie wiemy, ale będziemy się starać o to apelować.

Sebastian Kolemba

Podpisz petycję w obronie Małopolskich Autobusów dostępną pod linkiem pod linkiem: https://www.petycjeonline.com/autobusyregionalne

3 komentarze do “Stolica Małopolski stoi w korkach. Dlaczego tak jest?

  • 10 czerwca 2021 o 10:38
    Permalink

    W ramach kroku wstecz, w nowym rozkładzie PKP znika pociąg SKA „Lach” z Nowego Sącza do Krk Główny, którym można było wraz z rowerem przyjechac do centrum Krakowa, wsiadając na jednym z przystanków SKA. Kolejny pociąg jest za 2 godziny, co w zasadzie wyklucza poranny dojazd do pracy

    Odpowiedz
  • 10 czerwca 2021 o 11:58
    Permalink

    Nie róbmy ofiar z mieszkanców sąsiadujących gmin. Wybrali mieszkanie poza miastem z premedytacją. Kilka P&R już jest i stoją prawie puste.

    Odpowiedz
  • 10 czerwca 2021 o 16:12
    Permalink

    Ostatnie zdjęcie też ilustruje problem. Szerokie arterie miasta jakiś obłąkany malarz postanowił pomalować tak, by stworzyć jeden pas ruchu. Rozumiem zwężenia przy przejściach dla pieszych, ale malowidła na ul. Mikołajczyka to nawet po alkoholowej libacji ciężko wymyśleć….

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.